To jak? Chcielibyście przesłać mi majonez Kielecki i ketchup Włocławek?

To było półserio, a teraz na serio i w temacie. Poczta działa tu inaczej. Systemem pracy przypomina bardziej firmę kurierską.

Podczas gdy Ty w Warszawie należysz do oddziału Poczty Polskiej i dodatkowo masz mnóstwo punktów gdzie możesz coś wysłać, tu w Luleå jako takiego budynku poczty czy skrzynek wrzutowych nie ma. Możesz skorzystać z usług pocztowych na przykład w sieciowym spożywczaku Coop (to takie nasze delikatesy Piotr i Paweł, tylko droższe 🙂 ). Tam znajduje się punkt Postnord. Szczerze mówiąc, nie doświadczyłam jeszcze wizyty listonosza z przesyłką gabarytową, ale listy już otrzymywałam i widzę analogię do systemu, który mają w Sztokholmie, gdzie zamiast osiedlowych lub klatkowych skrzynek pocztowych, pocztę wsadza się w drzwi.

nasze standardowe drzwi osiedlowe…

W sumie jest to bardzo fajne rozwiązanie, bo gwarantuje, że nikt niepowołany owej korespondencji nie podbierze, a dzięki temu również na klatce schodowej jest choćby więcej miejsca by pozostawić wózek. Aż chciałoby się napisać pozostawić wózek lub rower. Nic z tego! Pomysłowi i praktyczni szefowie osiedla przeznaczyli na rowery osobne miejsce i to zadaszone! Także nasze rowery na wiosnę zamieszkają pod specjalną wiatą, która nota bene działa już teraz-w okresie zimowym…

A tutaj zaprezentowałam pracę własnego autorstwa, gdzie wspięłam się na wyżyny fotoszopstwa, wszystko po to by nie zdradzać nazwiska widniejącego na „skrzynce”.

Wracając do poczty… Standing ovation za przecudowne rozwiązanie roznoszenia listów. Podczas gdy u nas dziarski Zenon z giga torbą przewieszoną na ramieniu roznosi emeryturę oraz listy i magazyny mieszczące się(<— wiem, że to znacie) w skrzynce, paradując spocony cały dzień po osiedlach, pan Nilsson w robocie jest bardziej mobilny. Nilsson dostaje od firmy niebieskiego brumka. Hitem absolutnym jest jego wygląd.

Produkcją tych pojazdów zajęła się hiszpańska firma Comarth. Elektyczne cacko o mini wymiarach i jedną wycieraczką kształtem przypomina nam dobrze znanego Melexa.

Jeśli nie zauważyliście Nilsson wsiada z prawej strony za kółko, czemu? Bo ma bliżej do kolejnej klatki osiedlowej i nie obchodzi brumka dookoła – to mogłoby go zmęczyć, a takich przypadków niepraktyczności na co dzień tu nie uświadczysz. Poza tym brumek jest tak mały, że nie ma dwóch miejsc obok siebie tylko jedno na środku. Postnord – tutejsza firma pocztowa z logo w odcieniu charakterystycznego błękitu jest tak rozpoznawalna na mieście, że już z daleka widzisz kto nadjeżdża. Serio. Sprawdzę latem czy mają jakąś inną letnią wersję tego autka.

Do zobaczenia Nilsson…oczywiście zdjęcie z okna.

Kochani ostatnia już rzecz. Zdobyłam wiedzę na temat paczek. Nilsson ich do domu nie przynosi, trzeba sobie po nie przyjść. Wysyła sms z kodem i na jego podstawie w najbliższej lokalizacji można sobie paczuszkę odebrać.

Brawo! Bardzo mi się to wszystko podoba. Jestem szczerze pod wrażeniem.

Jeśli spytacie w duchu: czy Nilsson nie ugrzęźnie w zaspie tym brumkiem? – śpieszę z odpowiedzią…Nie ma najmniejszych szans. Tu odśnieżanie jest rytuałem i ma swój system, który zawsze działa. Ale to już na inny post.

Author

1 Comment

  1. Ola, super się Ciebie czyta! Tematy też ciekawe, a północ Szwecji – full egzotyka. Pisz 🙂

Write A Comment