KILKA SŁÓW ODE MNIE

Upały nas dopadły skutecznie. Osobiście nie mam nic na przeciw, lubię móc wyjść do sklepu tak samo ubrana jak przy zmywaniu naczyń, nie musieć się zatrzymywać na założenie szalika, czapki, kurtki… denerwuje się, że na to poświęcam czas i staję się rozkojarzona. Wbrew pozorom jestem mniej leniwa. Wstać na basen na 7:00 jest mi o wiele prościej ponieważ widzę świat (nie jest jeszcze ciemno). Najbardziej przekonującym argumentem jest jednak fakt iż Amek jest łatwiejszy w obsłudze. Bo z dzieckiem latem im mniej ubierania tym mniej focha. Święta prawda.

Tak czy owak, jest gorrrrąco, co lubię – jak już ustaliliśmy i trzeba się schładzać fajnymi napojami. Fajne oznacza niechemiczne. Cola, Fanta itd itp. noooo daleko od takich „przyjemności”! Woda, czasem z dodatkiem cytryny. Jednak ileż można?! Kiedy przeszłam na dietę zalecano mi mrożone owoce rozpuszczać w wodzie (to było w marcu kiedy faktycznie tylko na takie owoce można sobie było pozwolić).

Lemoniadę rabarbarową odkryłam kilka lat temu. Jest o tyle super, że najpierw robisz sobie sok-koncentrat, który w zamknięciu cichutko siedzi sobie w lodówce i wyjmujesz go wtedy kiedy chcesz zrobić lemoniadę. REWELACJA.

PRZEPIS

Kupiłam rabarbar, badyli w pęczku było sztuk 5.

Pokroiłam w kostkę całość i wrzuciłam do garnka.

Wsypałam cukier ( na oko 1/4 szklanki)  i zaraz potem szklankę wody przegotowanej.

Gotowałam do miękkości. Ile czasu? Około 15 minut, ale wciąż stojąc i sprawdzając.

Potem poczekałam aż delikatnie przestygnie i starałam się czymkolwiek rozgnieść kostki rabarbaru by puściły jak najwięcej soku. Kolor był obłędny. taki świeży róż – no cudowny róż!

Następnie starym  babcinym sposobem chwyciłam za pieluchę tetrową i zamiast bawić się z sitkiem, co jest wyjątkowo upierdliwe i trwa godzinami, wsadziłam miąższ do środka i odcedziłam sok do mojego słoika- tego już docelowego. w którym przetrzymuję koncentrat.

 

 

Zamknęłam szczelnie słoik i do lodówki. Proste. I gotowe. Bez czekania. Żeby jednak smakowało wyśmienicie wlewam na litr dzbanka wody, 50ml soku i dodaje trochę ( pół ) cytryny.  Ja ją wyciskam i do dekoracji wsadzam pół badyla – niech się moczy.

Pycha!!! Mówię Wam spróbujcie.  Jeśli okaże się zbyt kwaśna, na oko zmniejszcie dawkę soku, albo dosłodźcie samą lemoniadę. No u nas raczej w domu nie korzysta się z cukru więc pozostawiamy jak jest,

Mniammmmm i smaczengo!

Author

Write A Comment