Od pewnego czasu widzę, że makramy mimo iż swój początek i bum w mieszkaniach miały za czasów mego dzieciństwa jakoś obecnie cieszą się ogromnym powodzeniem. Jeszcze dwa lata temu jak wprowadzaliśmy się oboje do naszego mieszkania nie myślałam o kwiatkach wcale. Nigdy nie miałam ręki, nie pociągały mnie. Styl skandynawski triumfował i wszyscy robili surowe wnętrza w których kwiat był gościem, a jeśli był musiał być lichy, prosty skromny. Od pewnego momentu gdy na salony wjechało sformułowanie #urbanjungle jest zupełnie inaczej. Wszyscy cisną w zieleń, hipsterstwo w monsterę i chciał nie chciał jesteśmy oblepieni w kwiatach. SUPER! Mnie to pasuje! Więcej tlenu w pokoju przesiąkniętym polem magnetycznym zwiastuje tylko sukces zdrowotny, w dodatku jak powszechnie wiadomo  kolor zielony łagodzi nasze myśli, a nawet wykorzystywany jest w leczeniu zaburzeń psychicznych. Same plusy i bonusy!

Cudownie się złożyło, że salon w naszym mieszkaniu wciąż jest niedokończony z powodu ograniczeń finansowych. Wciąż myślałam jak go „pociągnąć”?! W którą stronę ?! I zauważyłam, że m in. kwiaty go odratowały – inspirując mnie do małowymagajacych budżetowo działań. Tak rozpoczęłam przygodę m in.z makramą. Sprawdzałam różne materiały i sznurki (których rodzajów jest całe mnóstwo) z których można je zrobić. Ostatecznie sznurek bawełniany zwyciężył. Ma cudowną fakturę nie jest śliski i jego kolory dostępne na rynku satysfakcjonują mnie w pełni. Poćwiczyłam i taki oto rezultat w przedpokoju Wam pokazuję.

Z racji na spore zainteresowanie makramą, którą chętnie i w miarę prędko robię- wychodzę do Was z propozycją. Gdybyście chciały lub chcieli, nie ma najmniejszego problemu gdyż chętnie ją wykonam. Zapraszam do zamówień. Od razu zaznaczam, że nie robię z tego biznesu, robię je hobbystycznie. Muzyka jest moim głównym celem i poświęceniem, więc nie skręcam z pasją życia.

Piszcie, a ja postaram się sprostać wyzwaniom 🙂 święta tuż tuż więc….

Author

Write A Comment