Tęsknię czasem za „stylówką”. Tym, że miałam kilka torebek i różne outfity korelujące z detalami. Przy maluszku rzecz sprowadza się do trampek lub innych butów „na płaskim”, kurtki, koszuli (karmienie) albo fajnej wygodnej bluzki. Jestem mamą aktywną, więc naprawdę czasem brak mi siły na rozdrabnianie. Musi być luźno i wygodnie. Poza tym zdecydowałam się nie angażować zewnętrznej opieki aż do momentu kiedy  mój synek i ja będziemy na to gotowi, więc spędzam z nim (już ponad rok) cały czas- również wtedy kiedy mam „wychodne”. Sytuacja życiowa tak nas poprowadziła.

Właśnie dlatego będzie o torebkach…Bo tam wewnątrz zawsze wszystko,nie? Puder, klucze, ładowarka, breloki, lutownica, portfel wielkości bułki z Subwaya i zbiór niezbędników: pomadki, szczotki, chusteczek..itd. Powiem Wam, że to się nieco weryfikuje. Maluch też wymaga kilku gadżetów, a torebka z gumy być nie może. Wielkość? No duża będzie sie obijać po udach i plątać jak będziesz go ogarniać lub biec na autobus ( nie jeżdzę autem) albo po prostu lunie i trzeba pedałować, żeby nie polec na placu bitwy z deszczem i rykiem małego cukrowego ludka. Pozostaje miękka kopertówka. I o niej tej mojej ukochanej czarnej opowiem.

Pamiętam jak zaniedbałam się zaraz po porodzie. Dres wersja wyjściowa oraz szlafrok wersja domowa. I tak w kółko. Paznokcie, włosy -jakoś rosły i się nie poddawały. Moja mama pewnego razu powiedziała do mnie:

Chodzisz jak dziad. Zrobiłabyś to dla siebie -ogarnęłabyś się.

I fakt. Podziałało. Babeczka chwilowo samotna, a starsza ode mnie 26 lat i pełen szpan od stóp do głów. Strasznie ją za to zawsze podziwiałam. Miała tak odważne stylizacje, normalnie Anna Wintour na etacie. To ona kupiła mi tę torebkę, pamiętam dostałam pod choinkę. Wielbię ją baardzo. Mieszczę tam i siebie i mojego syna, a to nadal kopertówka!

Przejdę do torebki…w końcu

Jako, że torebka jest ze mną zawsze i ta jedna właśnie, no to musi być lekka. Podstawa -regulowany pasek – zasada numer dwa- suwak sprawny żeby żadna niewyparzona łapa nie wsunęła się mimochodem jak kasujesz bilet.

A w środeczku zestaw emergency (czyli coś tam masz, ale nie wszystko):

porządek w świecie mamy…

1.smoczek z osłonką (my używamy Lovi, bo mamie się podobają, a na zdjęciu akurat bez osłonki)

2.jedna chusteczka ( po co więcej?! nos, but, klejąca ręka – opędzisz jedną -mówię Ci, resztę zapewnią Ci te nasączane w torbie malucha, których akurat nie masz, ale i tak sobie poradzisz ) nie pokazałam bo się wstydzę, brudna jest, ale i tak się pewnie jeszcze nada…jak nie będzie nic innego pod ręką. Zamianę stosuję dopiero jak widzę w drugiej ręce alternatywę.

3.porfel – bez sentymentów: karty płatnicze, kasa, karta rossnę, dowód, zdjęcie Starego i karta IkeaFamily ( bo kocham ponad wszystko i nigdy nie wiem, kiedy Stary mi powie: jedziemy na ciastko do Ikea. Na szczęście Stary kocha Ikea też i zabrał mnie do Szwecji we wrześniu, to razem odpadliśmy – tak fajnie było)——->sorry musiałam

4.korektor bell – serio! Firma krzak, a przebarwień nie widać! Genialny korektor

5.pomadka bezbarwna na spękane, bo ciągle gryzione wargi

6.perfumy (nie odpuszczam – mam je wszędzie, ale w perfumetce- wersja wypas oraz w próbce -wersja dyżurna, zależy jakie obłożenie jest wewnątrz)

7.długopis i ołówek oraz kartka ( zawsze się zastanawiam, po co?!) ale mam takie przywiązanie i noszę…

8.łyżeczka do pokarmu malucha ( wewnątrz )

9.sznurek na smoczek, tu akurat La Millou…szczerze? Kupiłam bo chciałam sprawdzić, ale jak na taki gadżet to powinno kosztować mniej. Sama trochę szyje i widzę ile to z tym roboty.

10.wyrwany artykuł z gazety złożony na 4 ( i tak wyrzucisz tę gazete, to co przeżywasz)

11. telefon (naładowany – tego sie nauczyłam, ciężką pracą. Choć czasem podkradam domowy powerbank)

12.klucze

13.pielucha plus linomag mini w wersji „po próbce podkładu sephora”

14.na upartego wsadzam jeszcze bodziak na wypadek gdyby był…wypadek

15.lusterko

16. zebra. Mini człowiek ząbkuje, to mu biorę do masażu dziąseł pacynkę dentystyczną.

 

Przybliżam Wam zwłaszcza korektor- ten Bell. Używałam Mary Key, L’oreal, ale ten jest naprawdę niezły. Jak widać symbol 01 – przy mojej jasnej karnacji, sprawdza się idealnie. Ale na polecenie załapuje się także puder Bourjois. Z fajną żółtawą poświatą na buzi, dodaje blasku i trzyma się dłuugo.

Reszta po kieszeniach

Nie zniosłabym kolejnej torby, więc w wózkowej dolnej półeczce biorę matę do przewijania i luzem dwa małe pojemniczki ikea’owskie. W jednej przekąska lub przecier w drugiej porcja mleka. Z resztą na zdjęciu wszystko widoczne. I nadal mam mnóstwo miejsca na potencjalne zakupy!!!! Obowiązkowo mam przeciwdeszczówkę (folię) do wózka. Jeśli chodzi o butlę z wodą, wlewam wrzątek i do termicznego opakowania siup, co akurat elegancko przymocowuję do wózka. Synuś dostaje mleczko i jest zadowolony.

Z kolei widzę, że powinnam opowiedzieć o tej mojej torbie dla małego… ona jest PRZEWYPASIONA, zapłaciłam za nią 100zł! Tylko! Firma Lessig wyprzedażowa, może trochę bura, ale jest niezawodna. Prezentacja w kolejnym poście. Bo po prostu tej firmie należą się oklaski, a mnie fanfary za kolejny raz odnalezienie promocji życia. Tak! Mam to na pewno po Mamie, oko dojrzy wszystko, a portfel nie ucierpi. Zdolność.

zawartość torebki – wersja „niegdyś”
Author

Write A Comment